Rząd przyjął wstępny projekt budżetu państwa na 2018 rok: są rekordowe wydatki i wpływy, ale brak konsolidacji

Rząd przyjął wstępny projekt budżetu państwa na 2018 rok: są rekordowe wydatki i wpływy, ale brak konsolidacji

Rząd przyjął wstępny projekt budżetu państwa na 2018 rok: są rekordowe wydatki i wpływy, ale brak konsolidacji

W ocenie eksperta Pracodawców RP wstępny projekt budżetu jest ryzykowny. Poważnym problemem jest to, że nie ma w nim konsolidacji fiskalnej.

Zgodnie z założeniami wydatki mają sięgnąć prawie 400 mld zł, to absolutny rekord. Dochody też mają rosnąć w rekordowym prawie 10-procentowym tempie. To około trzykrotnie szybciej od wzrostu wydatków, ale powinno pozwolić ograniczyć zaplanowany deficyt budżetowy do najniższego poziomu od 2012 r. Projekt budżetu skomentował ostatnio ekspert Pracodawców RP, Łukasz Kozłowski.

Wszystko wskazuje na to, że przyszły rok będzie okresem niezwykle dynamicznego wzrostu rządowych wydatków. Wśród nich jako nowa pozycja pojawią się dodatkowe koszty związane z obniżeniem wieku emerytalnego.
Z kolei wzrost dochodów wspierać powinna korzystna koniunktura gospodarcza oraz działania w ramach uszczelniania systemu podatkowego. Według eksperta Pracodawców RP wstępny projekt budżetu należy ocenić jednak jako ryzykowny.
– Nie dlatego, że plan dochodów i wydatków jest nierealny – obecnie nic nie wskazuje na istnienie poważnego zagrożenia dla jego realizacji. Chodzi o to, czego w nim nie ma – uważa ekspert. Jak tłumaczy:– Należy pamiętać, że budżet państwa odpowiada tylko za ok. 47 proc. wydatków polskiego sektora publicznego – cała reszta znajduje się poza nim. Okazuje się, że w tej części musiały nastąpić poważniejsze zmiany niż w samym budżecie. Przy okazji przyjęcia wstępnego projektu budżetu ogłoszono bowiem, że spodziewany deficyt sektora finansów publicznych wyniesie w przyszłym roku 2,7 proc. PKB.
Ekspert zwraca uwagę, że jeszcze pod koniec kwietnia w przesłanej do Komisji Europejskiej aktualizacji Programu Konwergencji obiecywano, że 2018 r. Polska zamknie z deficytem na poziomie 2,5 proc. PKB, a w ubiegłym roku utrzymywano, że deficyt w tym czasie wyniesie 2,0 proc. PKB. Tymczasem ma on wynieść 2,7 proc.
Jak podejrzewa ekspert, wyższy deficyt sektora ma po części związek ze startującymi z opóźnieniem inwestycjami samorządowymi współfinansowanymi ze środków europejskich. Do ich realizacji będzie potrzebny wkład własny. Dotychczas brak tych inwestycji obniżał deficyt.

Konsolidacja polskich finansów publicznych to nadal mrzonka

Projekt budżetu jest dla eksperta rozczarowaniem, ponieważ nie zrobiono konsolidacji finansów, mimo że nie wymagałaby ona wcale zaciskania pasa. – Przy tak dobrej koniunkturze budżet działa na autopilocie – wystarczy nie dokładać do niego zbyt wielu nowych, kosztownych pozycji wydatkowych, a sytuacja sama by się unormowała – wyjaśnia. Czym natomiast grozi choćby niewielkie spowolnienie gospodarcze? Zepchnie ono kraj z powrotem ku procedurze nadmiernego deficytu. – Poważniejsza dekoniunktura, która prędzej lub później musi nadejść, wiązać się będzie już ze skokowym wzrostem deficytu, co pociągnie za sobą gwałtowny wzrost długu publicznego w relacji do PKB. Przestrzeń do dalszego zadłużania się jest natomiast ograniczona, choćby z powodu obowiązywania reguł Paktu Stabilności i Wzrostu, ustawy o finansach publicznych oraz Konstytucji RP. Co za tym idzie, nastąpi konieczność wprowadzania rozpaczliwych cięć dokładnie w momencie, gdy gospodarka będzie desperacko potrzebować wzrostu wydatków rządowych, by przeciwdziałać recesji – podsumowuje Łukasz Kozłowski.

Źródło: Pracodawcy RP

E-Doradca Analiza Finansowa